cześć wszystkim. jak dla mnie drugi dzień jest straszna udręką, zakwasy dokuczają niemiłosiernie.. ciężko wstać z łóżka czy zejść po schodach, ale nie powstrzymało mnie to przed ćwiczeniami :)
przed obiadem tabata,
niby niewinna a jednak daje w kość
następnie turbo spalanie
Ewy Chodakowskiej (niestety nie wytrzymałam do końca.. wiem, że powinnam ale zakwasy na nogach nie pomogły mi w ciągłym ćwiczeniu przez 40 minut)
a na koniec Mel B :) pośladki oraz trening cardio
to wszystko jeśli chodzi o dzień drugi :) zapraszam was do ćwiczeń. ja widzę efekty już po drugim dniu i czuję się niesamowicie bardzo dobrze (pomijając oczywiście zakwasy)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz